Ujawniamy, jak wszystkie kolejne rządy okłamywały Polaków co najmniej od 1972 odnośnie tego, co zawiera numer PESEL.
Numer PESEL to jedna z tych rzeczy, które mamy „od zawsze” i traktujemy po prostu jako numer – w ostatnich latach zaczęliśmy na niego uważać w związku z próbami kradzieży tożsamości i różnymi innymi nadużyciami możliwymi do popełnienia przez Internet, mając „zaledwie” czyjeś dane.
Numer specyficzny, bo zawierający naszą datę urodzenia i płeć. Aż i tylko tyle. Ale no właśnie: czy na pewno tylko tyle?
A co gdyby się teraz dowiedział(a), że wszystkie kolejne rządy od samego początku Cię okłamywały?
I że nie tylko w rejestrze PESEL przetwarzane są (a przynajmniej były co najmniej do 1992) dodatkowe informacje o obywatelach, o których centralnym przetwarzaniu nikt nigdy nie informował ogółu obywateli, ale że wręcz już w samym numerze PESEL zawarte są dodatkowe informacje o każdym z nas, które najprawdopodobniej służyły milicji obywatelskiej, a potem policji, do wstępnego określenia miejsca urodzenia Polaków.
A zatem mogły służyć np. do nielegalnego (pozbawionego podstawy prawnej) przyspieszenia poszukiwań kogoś przez policję. Oraz do wielu innych nadużyć, popełnianych zarówno systemowo przez państwo, jak indywidualnie przez funkcjonariuszy mających dostęp do danych, o których będzie mowa niżej.
Co oficjalnie zawiera numer PESEL
11 cyfr, w tym datę urodzenia, płeć, numer porządkowy i cyfrę kontrolną. Teoretycznie ten numer porządkowy jest po prostu numerem neutralnym numerem, który nie zawiera żadnych dodatkowych informacji poza kolejnością rejestracji urodzeń z danego dnia w systemie.

W praktyce jednak… rzeczywiście tak jest, ale dopiero od jakiegoś roku. Jakiegoś oznacza konkretnie lata pomiędzy 2007 a 2010. A więc jeśli ktoś urodził się po 2010, jest „bezpieczny”, przynajmniej pod tym względem.
Czego więc rządy nie chciały nam ujawnić?
Zacznijmy od początku. Oficjalnie PESEL został uruchomiony w roku 1977 i pilotażowo zawierał tylko dane osób zameldowanych w dzielnicy Warszawa Wola, potem dodano kolejne dzielnice Warszawy, potem całe województwo warszawskie (to z czasów 49 województw), aż w końcu do 1984 uzupełniono go o dane wszystkich żyjących Polaków.
Prace nad tym systemem zaczęły się jednak dużo wcześniej, bo już w połowie roku 1970. Natomiast we wrześniu 1972, Biuro Pełnomocnika MSW wydało wewnętrzny dokument „Wstępne założenia koncepcji PESEL”, zawierający 112 stron szczegółowej analizy różnych zagadnień, które już wtedy planowano zrealizować.
Był to dokument wewnętrzny, ale nie tajny. Za to już na tym etapie był skonsultowany z różnymi organami władzy, aby przypadkiem nie napisać zbyt wiele:

W dokumencie pojawiają się 2 kluczowe pojęcia:
- ONI – czyli Ośrodek Nadawania Identyfikatora (lub Identyfikatorów)
- TBD – czyli Terytorialny (lub Terenowy) Bank Danych

Terenowe Banki Danych miały pełnić funkcję ONI, a Centrala PESEL miała rozdzielać im pule numerów seryjnych. Innymi słowy: to od samego początku nie miało działać tak, że każdy PESEL w Polsce dostaje numer z jednego centralnego worka w całkowicie neutralnej kolejności.
To już na etapie koncepcyjnym, w okolicach 1971 zostało zaplanowane tak, że poszczególne ONI będą dostawać swoje pule dzienne numerów.A wielkości pul będą zależeć od struktury ludności na terenie danego ONI. I jeśli tylko ktoś będzie znał przypisanie konkretnych pul do obszarów – bo np. będzie pracownikiem MSW albo funkcjonariuszem MO – wówczas na podstawie samego numeru będzie w stanie określić miejsce urodzenia właściciela.
Innymi słowy…
Numer PESEL zawierał rejony urodzenia wszystkich obywateli!
Zaraz, ale czy to musi od razu oznaczać jakiś spisek? A może po prostu zrobiono tak niechcący, nie mając świadomości, jakie będą skutki modelu z rozdziałem pul numerów?
Niestety twórcy mieli pełną świadomość, co robią. Świadczy o tym ostatni rozdział „Przegląd różnych modeli identyfikatorów”, gdzie na 8 stronach szczegółowo omawiają różne możliwe podejścia, znane z innych krajów:



Zaznaczone fragmenty to tylko niektóre z propozycji, jakie twórcy mieli czelność wprost wymienić jako możliwe sposoby ewidencjonowania (i zapewne późniejszego łatwiejszego inwigilowania) obywateli.
Finalnie jednak z większości z tych pomysłów zrezygnowano, pozostawiając jedynie przypisanie regionalne w postaci wspomnianych wyżej ONI. Przyczyną tej rezygnacji nie była jednak troska o dobro obywateli, a po prostu odgórne założenie, że podstawą rejestracji mają być pełne dane, aby raz nadanego numeru nie trzeba było nigdy modyfikować:
Jak szczegółowy był podział obszaru Polski na ONI?
Nie zostało to nigdy ujawnione wprost, ale w Internecie można znaleźć skrawki informacji na ten temat, w postaci różnych wspomnień, rozmów na forach itp. Są to jednak skrawki, rzadko wprost powiązane z nazwą PESEL, np. ten artykuł zawierający poniższy cytat:

Z tego co zdołaliśmy poskładać do tej pory, osobne TBD i ONI funkcjonowały w:
- dzielnicach Warszawy
- wszystkich pozostałych miastach wojewódzkich – najczęściej w ramach Urzędów Wojewódzkich, w tym na pewno w Krakowie na Basztowej 22
- wybranych regionach, głównie na Śląsku
- centrali PESEL w Warszawie – krajowa rezerwa numerów serii, uruchamiana w przypadkach, gdy któremuś ONI zabraknie numerów

Wielkości pul numeracyjnych przydzielanych do poszczególnych ONI były bardzo dobrze przemyślane i wyznaczone na podstawie danych statystycznych, oraz projekcji do roku 2000:

Do kiedy to działało w ten sposób?
Oficjalnie państwo polskie nigdy się nie przyznało do takiej formy zdrady swoich obywateli – nie zrobił tego ani PRL (co oczywiste), ani rzekomo wolna Rzeczpospolita Polska.
Tym bardziej nie ma więc dostępnych jakichkolwiek informacji, kiedy z tym skończyli. Natomiast wiadomo, że rejestr PESEL był intensywnie modernizowany, w tym nie później niż od 2010 roku nadawanie numerów ponoć następuje z jednolitej puli dla całego kraju.
O tej jednolitej puli wspominało się już wcześniej, nadal jednak są to skrawki informacji. Naszym zdaniem, na podstawie różnej nieoficjalnej wiedzy, najbardziej prawdopodobnym rokiem przejścia na pulę jednolitą jest 2009 lub 2010. Natomiast mamy dowody, że Terenowy Bank Danych w Łodzi działał co najmniej do połowy 2007.
Czy zwykły obywatel może odczytać miejsce urodzenia z numeru PESEL?
W skrócie: nie.
Aby odczytać miejsce urodzenia z numeru PESEL, trzeba znać przydziały pul numeracyjnych do poszczególnych ONI. Niestety te przydziały nigdy ani nie zostały oficjalnie ujawnione, ani nie wyciekły, ani nikt nie próbował ich odtworzyć i udostępnić publicznie.
Wg naszych szacunków, niestety również tylko na podstawie szczątkowych informacji:
- bezpośredni i stały dostęp do pełnej listy przydziałów mogło mieć pomiędzy 120 a 200 osób, z których większość już nie żyje
- dostęp do „swoich” (tj. w ramach swojego województwa) przydziałów mogło mieć łącznie nawet kilkanaście tysięcy osób – przy czym nie wszyscy jednocześnie i nie do wszystkiego – tj. wliczając też osoby, które znały tylko wybiórcze dane i niekoniecznie zdawały sobie sprawę, jak działał cały system PESEL
- powyższe liczby nie obejmują funkcjonariuszy MO i SB, w szczególności Departamentu I MSW – tutaj nie jesteśmy w stanie oszacować, na ile korzystano z miejsca urodzenia zaszytego w numerze, a na ile po prostu pobierano komplet czyichś danych z rejestru PESEL
Jaki użytek mogło z tego robić SB i MO?
Przede wszystkim należy zrozumieć realia tamtych czasów: w służbach i MSW nikt nikomu nie ufał. Wszędzie obawiano się szpiegów.
Umiejętność odczytania miejsca urodzenia z samego numeru mogła więc być przydatna w tym, aby w jakiejś sprawie samodzielnie zrobić wstępny odsiew obywateli i wystąpić o dostęp do pełnych danych mniejszej liczby osób. A więc w praktyce mogło to prowadzić do ukrywania faktu, że jakimś obywatelem ktoś się interesował i go sprawdzał.





